8 lipca 2017

Die Goldenen Zwanziger

What comes to your mind when you think about the 20s - the one true 20s, of the 20th century? (how strange it feels we'll have our own 20s very soon...) There is a chance you might think about jazz music, or art deco architecture, or silent movies, or gangsters, prohibition and Al Capone's black-and-white shoes. Overall, the USA rather than Europe. But I can bet your first thought will be women with heavy makeup sporting slick bob haircuts and straight dresses just below their knees - the flappers.

Co przychodzi wam do głowy, kiedy myślicie o latach 20 - tych jedynych słusznych latach 20, z XX wieku? (jak dziwnie mi z myślą, że już niedługo wejdziemy we własne...) Jest szansa, że w skojarzeniach przewinie się jazz, albo sztuka art deco, albo rozkwit niemej kinematografii, albo gangsterzy, prohibicja i czarno-białe buty Ala Capone. Generalnie raczej USA niż Europa. Na pewno jednak pierwszym będą mocno umalowane kobiety o krótkich gładkich fryzurach i w prostych sukienkach tuż za kolano - flapperki.

Photographer: Odrey fotografia

Usually seen as decadent women dwelling in smoke-ridden nightclubs; their sultry eyes under heavy eyelids preying for a man for a one-night stand. Yet the truth - although it doesn't exclude such image at all - is much more rich. Maybe it'll even surprise you a little bit.

Zazwyczaj widziane jako dekadenckie kobiety przesiadujące w spowitych dymem papierosowym klubach nocnych; ich powłóczyste spojrzenia spod znużonych powiek polujące na mężczyznę na przygodny seks. Lecz prawda - choć wcale nie wyklucza takiego wizerunku - jest dużo bardziej bogata. Być może w paru punktach okaże się nawet zaskakującą.


I'll take the risk to call the flappers a subculture, or, more precisely speaking, a counterculture. If a counterculture is defined as a group with values and behaviour that oppose the social norms of its times and place, which existence triggers cultural changes in its age and leaves an imperishable trace after fading away - flappers nailed it. And not only this - they had a dresscode. They were young, and subcultures are considered to be a thing of the youth. They had their slang. They've even seen semi-flappers, flappers and superflappers among themselves - doesn't that sound a lot like subcultural division between 'true' individuals and poseurs? It would be one of the first countercultures, preceded probably only by bohemianism, and the first (and only?) consisting only of women.

Zaryzykowałabym nazwanie ruchu flapperskiego subkulturą, a właściwie raczej kontrkulturą. Jeśli kontrkultura jest z grubsza definiowana jako grupa, której wartości i zachowanie stoją w opozycji do norm społecznych danego miejsca i czasu, której istnienie wywołuje zmiany kulturowe w swojej epoce oraz pozostawia po swoim wymarciu niezatarty ślad - flapperki idealnie do tego pasują. Mało tego - miały określony strój. Były młode, a subkultury to rzecz w gruncie rzeczy młodzieżowa. Miały swój slang. Widziały nawet w swoim obrębie podział na semi-flapperki, flapperki i superflapperki - a czy to nie brzmi jak typowy subkulturowe dzielenie na tró i pozerów? Byłyby w takim ujęciu jedną z pierwszych kontrkultur, wyprzedzaną chyba tylko przez bohemę, a już na pewno pierwszą (i jedyną?) złożoną wyłącznie z kobiet.

Photographer: Waldemar Adamczewski // 2nd model: Aleksandra Śnieć

Unfortunately, countercultures can't be examined without taking into account the realities they were born in. Since the flappers are a product of American culture, we have to take a look at peculiar conditions of the 20s States. And what have happened earlier to cause these conditions, because nothing ever happens without a cause. I won't lie I'm not enthusiastic about America at all, but the 20s deserve an exception >D

Kontrkultur niestety nie można rozpatrywać w oderwaniu od realiów, w jakich się narodziły. Ponieważ flapperki są wytworem kultury amerykańskiej, trzeba nam spojrzeć na specyficzne warunki, które zapanowały w Stanach w drugiej dekadzie XX wieku. Oraz co wcześniejszego doprowadziło do powstania tych warunków, ponieważ nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie ukrywam, że amerykańskie sprawy nie budzą we mnie entuzjazmu, ale dla lat 20 można zrobić mały wyjątek >D


The 20s brought probably the biggest change of all times to a woman's image. Just 10 years earlier the ideal of beauty was a Gibson Girl - with naked face, puffy hairdo that needed very long hair, in a corset modelling her body to a pigeon-like breast and waspy waist, and wearing a narrow floor-length dress - sometimes so narrow it impeded the stride. And gods forbid showing ankles. And although Edwardian silhouette is very distinct, its foundations don't really differ from everything the fashion intended for women since at least the times of ancient Sumer (2500 BCE) - a woman's clothing was supposed to restrict her moves and cover her whole body.

Lata 20 przyniosły chyba największą w historii rewolucję w kobiecym wizerunku. Zaledwie 10 lat wcześniej ideałem urody była Gibson Girl - bez makijażu, z puchatym upięciem na głowie, które wymagało bardzo długich włosów, w gorsecie nadającym jej łabędzią pierś i talię osy, oraz w wąskiej sukni do ziemi - czasem tak wąskiej, że utrudniała chodzenie. Broń bogowie pokazać przy tym wszystkim kostki u nóg. I choć edwardiańska sylwetka jest bardzo charakterystyczna, to w gruncie rzeczy w swoich fundamentach nie różni niczym od wszystkiego, co panowało w modzie kobiecej od czasów co najmniej Sumeru (2500 p.n.e.) - damski strój miał ograniczać ruchy i zakrywać całe ciało.


The Belle Epoque was put to an end by a war unlike all before it - a Great War, later called the World War I. Men transferred to all battlefronts of the world vacated their workplaces, which in turn were taken by women, so the countries' economies wouldn't fall. Many of the jobs required freedom of movement, so the hemlines of the skirts started to rise up - above these forbidden ankles and even higher. This solution turned out to be so comfortable that a floor-length dress never again returned as a primary clothing choice for women. When the war has ended, women who tasted financial freedom didn't want to give up their jobs and return to being pretty pets in impractical clothes kept by their husbands.

Belle Epoque bezpowrotnie zakończyła wojna na niespotykaną dotychczas skalę, nazwana później pierwszą światową. Mężczyźni zabrani na wszystkie fronty świata zwolnili miejsca pracy, które zajęły kobiety, by gospodarki państwowe nie upadły. Ponieważ wiele ze stanowisk wymagało swobody ruchów, rąbki spódnic zaczęły być skracane - ponad te zakazane kostki i wyżej. Wygoda tego rozwiązania okazała się być tak wielka, że suknia sięgająca ziemi już nigdy później nie powróciła do łask jako podstawowe odzienie dla kobiet. Po zakończeniu wojny kobiety, które zasmakowały wolności finansowej, nie chciały odchodzić z pracy i znów wpadać w rolę okutanych w niepraktyczne stroje utrzymanek mężów.


The world have started to slowly get back up, yet at the very turn of the 20s it got another deadly poke from the Death - a flu pandemic, called 'Spanish flu' (today we know it came from a military hospital in France), whose victims were not weak elderly people and children, but youth and people in their prime. Flu maybe doesn't sound like something dangerous, but this one claimed 50-100 millions of lives in two years - compare it to 15 millions killed during the four-year long World War I... Remember - don't vaccinate, only premature death from flu can save your children from autism! 8D

Jednak powoli podnoszący się na nogi świat miał u samego zarania lat 20 dostać jeszcze jednego kopa od Kostuchy - pandemię śmiertelnej grypy, nazwanej "hiszpanką" (dziś wiadomo, że wyszła z wojskowego szpitala we Francji), której ofiarami padali nie słabi starcy i dzieci, a młodzież i ludzie w sile wieku. Grypa może nie brzmi groźnie, ale ta przez dwa lata swojego trwania zabiła od 50 do 100 milionów ludzi - dla porównania, w trakcie czteroletnich działań wojennych I wojny światowej śmierć poniosło 15 milionów... Pamiętajcie - nie szczepcie się, jedynie przedwczesna śmierć od grypy uratuje wasze dzieci przed autyzmem! 8D

Photographer: Waldemar Adamczewski // 2nd model: Aleksandra Śnieć

Despite losing a huge part of its citizens, the USA, skimming the cream from its war reparations, was blooming economically and culturally. It was during the 20s when first radio stations have appeared there, cars were gaining more and more popularity, and Hollywood cinematography started to develop rapidly. The movies of that time were still silent, so the actors had to act with dramatic expressions to properly show emotions of their characters. Since the tapes weren't best quality back then and pictures were overexposed, the expressions had to be additionally emphasized with dark eyeshadow and lipstick.

Mimo utraty sporej części obywateli, USA spijające śmietankę ze swoich reparacji powojennych rozkwitało ekonomicznie i kulturowo. W latach 20 pojawiły się tam pierwsze stacje radiowe, coraz bardziej powszechne stawały się samochody, z kopyta ruszyło też Hollywood. Filmy w tym okresie były wciąż nieme, aktorzy musieli więc operować teatralną mimiką, by oddawać właściwie emocje swoich postaci. Ponieważ taśmy filmowe nie były najlepsze i obraz wychodził prześwietlony, mimika, przedramatyzowana sama w sobie, była dodatkowo uwypuklana ciemnym makijażem oczu i ust.


From the darker side, there started the Prohibition on alcohol, but it in turn caused mass openings of speakeasies, where one could have an illegal drink and listen to live bands playing the hottest tunes of that era - jazz music. Jazz, considered today to be the music for stuck-up snobs, had been rebellious and defiant back then! It was supposed to be danced to, and not some old-fashioned pre-war dances like foxtrot or waltz, but something entirely new - a lively Charleston dance, originating in Afroamerican culture.

Z tej ciemniejszej strony, wprowadzona została prohibicja na alkohol, ale ona z kolei doprowadziła do otwarcia szemranych barów, gdzie można było nielegalnie posiedzieć przy napoju wyskokowym i posłuchać na żywo zespołów grających do kotleta najgorętszą muzykę tamtej epoki - jazz. Jazz, uznawany obecnie za muzykę dla snobów z kijem w dupie, był wówczas postrzegany jako buntowniczy i niepokorny! Można i należało do niego tańczyć, i to nie staromodne przedwojenne tańce typu walc czy fokstrot, a coś zupełnie nowego - wywodzący się z kultury afroamerykańskiej żywiołowy taniec zwany charlestonem.

Photographer: Waldemar Adamczewski // 2nd model: Aleksandra Śnieć

For the first time ever more women have lived in American cities than in rural areas. At the very turn of the decade they were given the right to vote - and while they weren't given the right to decide for themselves, it was something they gave to themselves few years earlier by going to work during the WWI. A rising popularity of psychoanalysis (yes, those were the times of Freud) have started to make people realize female sexuality is a thing that exists, is kinda important and shouldn't be subdued. All of these factors I've mentioned had found their outlet in emerging of the flapper movement.

Po raz pierwszy więcej kobiet żyło w amerykańskich miastach niż na wsi. Na samym początku dekady uzyskały one prawo do głosowania - co prawda nie nadano im prawa do decydowania o sobie, ale to akurat nadały sobie kilka lat wcześniej same, idąc masowo w czasie 1 wojny światowej do pracy. Dodatkowo rosnąca popularność psychoanalizy (tak, to czasy działania Freuda) uzmysławiała coraz większym masom ludzi, że seksualność kobiety jest rzeczą, która istnieje, jest trochę ważna i nie należy jej tłumić. Wszystkie te czynniki, o jakich wspomniałam, znalazły ujście w powstaniu ruchu flapperskiego.

Photographer: Odrey fotografia

A flapper was a city girl, paying her own way by working outside house and went to clubs on days off. She was dancing like her friends, not how dance teachers taught to. She brought her short hair and skirt from work to the club, and from club to the streets. She was looking at the first movie stars and did her makeup like they did. She was fashionably dressed, young and unmarried. The flu pandemic made her aware life is frail and fleeting, so she strived to live her life to the fullest - she rolled her light-coloured stockings below her blusher-kissed knees, danced in a way that would show them, drank alcohol, smoked, allowed boys to take her on fast rides in their cars and kiss without further commitment. Her financial independence and lively nature was appealing to young men, who were eager to go on a date with her. And dates didn't have to mean the relationship would turn into a serious one.

Flapperka mieszkała w mieście, pracowała na siebie, a w dni wolne biegała do klubów. Tańca nie uczyła się u nauczycieli, a od koleżanek. Krótką sukienkę i fryzurkę przeniosła z pracy do klubu, a z klubu na ulicę. Patrzyła na pierwsze gwiazdy filmowe i malowała się równie dramatycznie, co one. Była modnie ubrana, młoda i niezamężna. Zaszczepiona w niej przez pandemię świadomość ulotności życia wykształciła w niej chęć korzystania z niego pełnymi garściami - rolowała jasne pończochy poniżej muśniętych różem kolan, tańczyła tak, by je odsłaniać, piła alkohol, paliła papierosy, dawała się zabierać na szybkie przejażdżki samochodem i całować bez zobowiązań. Jej niezależność finansowa i żywa natura podobała się młodym mężczyznom, którzy chętnie zabierali ją na randki. I randki wcale nie musiały być wstępem do dłuższej znajomości.

Photographer: Odrey fotografia

She was what we'd call a modern young woman today, right? But what is normal for us, was unfortunately seen as demoralized in the 20s. Some suffragettes went as far to say they didn't fight for the rights for such fickle women. The negative stereotype of a debauched flapper was additionally cemented by some movie roles and private lives of the rich women, who could afford being extravagant - and they were. But I'd say it's very likely most girls of that times took mainly the comfortable fashion of the flappers, and only less or more from their outlook. Look how it shows how unique that movement was - it's the only counterculture whose fashions became common in its time.

Była tym, co dziś nazwalibyśmy współczesną młodą kobietą, prawda? Jednak to, co dla nas jest normą, w latach 20 było niestety gorszące. Do tego stopnia, że niektóre sufrażystki uważały, że nie o prawa tak płytkich kobiety walczyły. Negatywnego stereotypu flapperki jako wyuzdanej seksualnie dopełniły niektóre filmowe role i prywatne życia najbogatszych kobiet, które sobie mogły pozwolić na ekstrawagancję - i pozwalały. Można jednak założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że większość dziewczyn tamtego okresu przejęła głównie wygodną modę, a światopogląd tylko w częściach. Zwróćcie uwagę, jak to wskazuje jest wyjątkowość tego ruchu - to jedyna kontrkultura, której moda stała się powszechna w swoich czasach.


But that was in America. The problem with Europe is it can't be treated as a homogenous whole, and I could easily write this paragraph looking only at Weimar Republic, but, to put things in perspective - European 20s looked a bit differently. On this continent, where during the first half of the decade some of the countries were being eaten alive by inflations, some had internal problems, and majority of them were slowly healing war damage, the true Roaring Twenties could appear only as late as in the second half of this decade. In European consciousness the 20s are a stolen time, an only four-years long breath of freedom, novelty and breaking with the tradition between war crisis and crisis of the 30s. And there's also communist Russia which I don't know anything about and I'm sure things looked even more differently there. All I know is a writer Yevgeny Zamyatin wrote a first true dystopian fiction during that time, called 'We'. It was an inspiration for both Huxley's 'Brave new world' and Orwell's '1984' and it's SO DAMN GOOD. Go read.

Ale to wszystko Ameryka. Problem z Europą jest taki, że nie da się jej traktować jako jednolitej całości, a w ogóle najchętniej napisałabym ten akapit pod kątem Republiki Weimarskiej, ale najoględniej mówiąc - w Europie wyglądało to trochę inaczej. Na tym kontynencie, gdzie część krajów była przez pierwszą połowę dekady zżerana inflacjami, część borykała się z problemami wewnętrznymi, a większość mozolnie leczyła zniszczenia wojenne, prawdziwe Ryczące Dwudziestki mogły pojawić się dopiero w drugiej połowie tej dekady. W świadomości europejskiej lata 20 to skradziony czas, ledwie czteroletni powiew wolności, nowoczesności i zerwania z tradycją wciśnięty między kryzys powojenny i kryzys lat 30. A jest jeszcze komunistyczna Rosja, do której moja wiedza nie sięga wcale, a zapewne sprawy miały się tam inaczej. (Arciku, wiesz coś...?) Jedyne, co wiem, to to, że Jewgienij Zamiatin napisał wonczas pierwszą prawdziwą antyutopię, zatytułowaną "My". Była inspiracją i dla "Nowego wspaniałego świata" Huxleya, i dla Orwellowskiego "Roku 1984" i jest TAK BARDZO DOBRA. Idźcie czytać.


This decade, dominated by two groups oppressed in America as before, as after it - women and black people - was put to an end by Wall Street Crash in 1929 and 12-years long Great Depression that came afterwards. The deep and worldwide economic collapse killed these peculiar cultural and social conditions that have helped the flapper movement to be born and flourish.

Tę dekadę rządzoną przez dwie tłumione i wcześniej, i później w Ameryce grupy społeczne - kobiety i czarnych - zakończył krach nowojorskiej giełdy w 1929 roku i 12-letni Wielki Kryzys, który po nim nastąpił. Głęboki i ogólnoświatowy upadek ekonomiczny doprowadził do załamania tych specyficznych kulturowych i społecznych warunków, które zrodziły i napędzały ruch flapperski.


Yet the 20s fascinate and evoke nostalgia to this day, their popcultural image shining like a diamond between two dark epochs. And you know how they say - diamonds are forever and their brilliance can't be dulled. The flappers, too, still fire the imagination with decadence and feminineness. Nothing bad about it. Just remember they were seen as boyish in their times - and that the modern women owe to these mischievous pixies much more than just the image of a short-haired femme fatale.

Jednak lata 20 do dziś budzą zachwyt i nostalgię, lśniąc w masowej wyobraźni jak diament pomiędzy dwiema mrocznymi epokami. A wiecie, jak się powiada - diamenty są wieczne, a ich blasku nie da się przyćmić. Flapperki też nadal rozpalają wyobraźnię dekadencją i kobiecością. To nic złego. Pamiętajcie tylko, że w swoich czasach były postrzegane jako chłopczyce - i że współczesne kobiety zawdzięczają tym niepokornym duchom znacznie więcej, niż wizerunek krótkowłosej femme fatale.


Beaded dress - thrift store lata 20 moda inspiracja
20s turban - made with thrifted scarf, feathers from Taobao headdress and lace applique 20s fashion inspiration
Turban brooch - Radhashop styl lat 20
Tassel earrings - H&M flapper fashion
Pearl necklace - Chinese store sukienka w stylu lat 20
Gold and black necklace - store in Rethymno sukienka lata 20
Fishnet gloves - Allegro flapper dress
Ring - Lokaah 20s style
Make-up - Edyta G.-wizaż i stylizacja, touched up by me


The photoshoot was organized by Kaja Winczyk from Migawka - Łódzkie Sesje Zdjęciowe group in Broadway18 club. It was my first photoshoot with these people and probably the last. It saddened me to not have taken any shot of full outfit in favour of portraits (and, as you know, I believe my outfits are much more interesting than my face), but I can eventually skip that; it's not like this dress was a costume for me and won't be worn any more or something. Much greater 'no' factor was that I felt very bad during this photoshoot, because the significant majority of photographers have made it clear that my face is - let's put it that way - too unphotogenic for them to take photos of me. One of the persons I show here even went as far as to straighten my nose in postproduction. Thanks a lot, my self esteem is already low and I can't allow myself to be exposed to treating me that way. And, please, don't feed me lies about how pretty I am ever again, because the evidence says otherwise.

Sesja została zorganizowana przez Kaję Winczyk z grupy Migawka - Łódzkie Sesje Zdjęciowe w klubie Broadway18. Była to moja pierwsza sesja z ta ekipą i chyba ostatnia. Jest mi przykro, że nie zrobiono mi żadnego zdjęcia całości stroju na rzecz samych portretów (a, jak wam wiadomo, uważam swoje stylizacje za znacznie istotniejsze od mojej fizys), ale to ewentualnie mogę pominąć; ostatecznie to nie jest tak, że to dla mnie przebranie i nigdy więcej tej sukienki nie założę. Znacznie ważniejszym czynnikiem jest to, że czułam się na tej sesji bardzo źle, gdyż zdecydowana większość fotografów dała mi do zrozumienia, że moja twarz jest - ujmijmy to - zbyt niefotogeniczna dla nich, by robić mi zdjęcia (a wystarczyło nie robić portretu, hm...?). Jedna z zaprezentowanych tu osób pokusiła się nawet o wyretuszowanie mi nosa. Serdeczne dzięki, mój poziom samoakceptacji jest niski sam w sobie i nie powinnam się wystawiać na takie traktowanie. I proszę nigdy więcej nie karmić mnie kłamstwami, że jestem ładna, gdyż dowody mówią coś innego.

25 marca 2017

No more tiers

Some years ago I had a friend who was my outfit idol. She had a gift of coordinating non-matching things with such nonchalance that they actually matched each other. One of the things she wore most often was a historical white petticoat with ruffles. That's silly, but before I saw her rocking it I had no idea long white skirt could go well with gothic style. But since then I knew I needed one.

Swego czasu miałam znajomą, która była moim ubraniowym idolem. Posiadła ona niezwykły dar zestawiania na pozór niepasujących do siebie ubrań z taką nonszalancją, że pasowały. Jedną z jej częściej noszonych rzeczy była historyczna biała halka z falbanami. To głupie, ale zanim zobaczyłam jej zestawy, nawet przez głowę mi nie przemknęło, że długa biała spódnica może pasować do gotyckiego stroju. Ale od wtedy wiedziałam, że potrzebuję taką mieć.


The first one I owned was thrifted, ruffly like a dream, but many things irritated me about it (like hyperbolic shape instead of wide conical). The second one was being sewn by me, with scraps of fishnet sewn onto base fabric - it was never finished, because I went mad that its weight started to tend to infinity, yet there was a lot of fabric still left uncovered. I have a feeling I had more ideas for a Perfect White Skirt, but they were all forgotten once I've discovered 24-yard ATS dance skirts. Conical, wide and with so much fabric one can tuck them in many ways and the legs are still covered. And sewn from rectangles (do you know how many funky things can be sewn from a rectangle?). Absolutely fabulous.

Pierwszą, jaką miałam, było znalezisko z lumpeksu, które, chociaż falbaniaste jak marzenie, z wielu powodów mnie irytowało (a głównym grzechem było układanie się w hiperbolę zamiast rozłożysty stożek). Kolejną była szyta przeze mnie, ze skrawkami siateczki doszywanymi do bazowego materiału - nigdy nie została ukończona, bo szlag mnie trafił, że jej waga zaczyna dążyć do nieskończoności, a ilość wolnego miejsca wcale się nie zmniejsza. Mam wrażenie, że miałam więcej pomysłów na Perfekcyjną Białą Spódnicę, ale wszystkie zostały zapomniane, gdy odkryłam istnienie 24-jardowych spódnic do tańca ATS. Stożkowe, rozłożyste, i materiału tyle, że można je podpinać, a i tak nie pokazuje się nóg. A do tego szyte z prostokątów (wiecie, ile fajnych rzeczy można uszyć z prostokąta?). Bajecznie.




Make sure your first serious sewing project won't include sewing a 20-meters long strip of fabric to a 24-meters long one, because it can drive you insane and it WILL. Yes, I've made necessary maths in meters instead of yards, because that's what we use in Poland. I've sewn it like all my handmade stuff - from upcycled thrifted skirts, dresses, blouses, ethnic tunics and a nightgown; the basis of the idea was I wanted the hem to be made from broderie anglaise (in the end there is a small part of lace). It would be impossible to show all the details, but I think these few photos show well what's going on in here and how bland the back is >D Anyway, I loved this old idea with fishnet and it was hard for me to scrap it, yet ripped things don't match everything (did I really write that...?). So I've started to sew a fishnet overskirt for the extra versatileness <3 But it's not that funky to show it on its own.

Postarajcie się, aby wasz pierwszy poważny szyciowy projekt nie zawierał przyszywania 20 metrów do 24, bo to może doprowadzić do szału - i doprowadzi. Tak, obliczałam spódnicę w metrach, bo to bardziej cywilizowana jednostka miary niż jakieś tam jardy. Szyłam ją jak moje wszystkie twory - recyklingując lumpeksowe spódnice, sukienki, bluzki, etniczne tuniki i koszulę nocną; podstawą było mi to, że chciałam mieć cały dół z haftu angielskiego (ostatecznie kilkanaście centymetrów jest gipiurowe). Niemożliwością byłoby pokazać każdy detal, ale tych kilka ujęć chyba daje dobry obraz całości i tego, że tył jest bez szału >D Kochałam wszakże ten stary pomysł z siateczką i było mi szkoda się go pozbyć, a podartości niestety nie do wszystkiego pasują (i ja to napisałam...?). Siateczkowy tedy się szyje overskirt dla łatwiejszego zmieniania stylistyki <3 Ale ten nie jest na tyle odkrywczy, by go pokazywać osobno.


Of course, 24 - meters, yards - is the length of the longest, lowest tier, not of the whole fabric skirt this type uses. All tiers together have nearly 77 meters... But, just to have it clear - you don't need to buy 77 meters of fabric to sew an ATS skirt. It can be sewn with the most basic tier ratio from a 6-meters long sheet (given the standard width is 140 cm) and you'll still be left with leftovers for a waistband. Mine has very modified tier ratio, thus the crazy number of meters.

Oczywiście to 24 - metry, jardy - to długość tylko najdłuższej, dolnej falbany, nie całości materiału, jaki schodzi na spódnicę tego typu. Wszystkie falbany łącznie mają prawie 77 metrów... Ale, żeby było jasne - spódnica do ATS nie wymaga kupienia 77 metrów materiału. Można ją spokojnie uszyć według najbardziej podstawowych proporcji z 6-metrowej płachty (przy standardowej belce materiału szerokości 140 cm) i jeszcze zostanie zapas na pasek. Moja ma mocno zmodyfikowane proporcje, stąd te metry wyszły takie szalone.


And the title is a lie - I have a black one planned, too >D But it will be sewn in a bit more intelligent way.

A tytuł wpisu kłamie - w planach jest jeszcze czarna, rzecz oczywista >D Tylko szyta już trochę inteligentniej.

11 marca 2017

50 shades of black

In the beginning god created the heaven and the earth. And the earth was without form, and void; and light was upon the face of the deep.
And god said, Let there be black colour: and there was black colour.
And god saw the black colour, that it was good: and god divided the black colour from the light.
And god formed the goths of the ashes of punks and Poe, and breathed into their nostrils the breath of life, so they could wear black.
And god put a thrift store in the north in Eden; and there he put all black clothes that are pleasant to the sight, and in one shade of black; the basement also with different shades of black.
And god took the goths, and put them into the thrift store of Eden to dress there. And god commanded the goths, saying,
Of every hanger of this shop thou mayest freely take: But the basement with different shades of black, thou shalt not go there: for in the day that thou goest there thou shalt surely suffer.
Now the serpent was more subtil than any beast of the field. And he said unto the goths,
Ye shall not surely suffer: For god doth know that in the day ye go to the basement, then your eyes shall be opened, and ye shall have more options to create outfits.
And when the goths saw that the clothes in the basement were good to wear, and that their lace was pleasant to the eyes, and that they make perfect outfits, they took the shirts and skirts from the hangers, and did try them on. And their eyes were opened, and they knew the shirt was brown black, and the skirt was blue black.

And so since that time goths suffer from clothes in different shades of black and worship satan, for he was the one to let them experience this suffering, and suffering is So Goff. 
victorian mourning edwardian gothic capelet wiktoriańska
pelerynka żałobna edwardiańska gotycka narzutka
Na początku bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: światłość była nad powierzchnią bezmiaru wód.
Wtedy bóg rzekł: «Niechaj się stanie czarny kolor!» I stał się czarny kolor.
Bóg widząc, że czerń jest dobra, oddzielił ją od światłości.
Wtedy to bóg ulepił gotów z prochów punków i Poego i tchnął w ich nozdrza tchnienie życia, aby mogli nosić czerń.
A postawiwszy lumpeks w Edenie na północy, bóg umieścił tam wszelkie czarne ubrania miłe z wyglądu i w jednym odcieniu będące oraz piwnicę z różnymi odcieniami czerni.
Bóg wziął zatem gotów i umieścił ich w lumpeksie Eden, aby czerpali z niego. A przy tym bóg dał gotom taki rozkaz: «Z wszelkich wieszaków tego sklepu możecie brać według upodobania; ale do piwnicy z rożnymi odcieniami czerni nie wolno wam wchodzić, bo niechybnie cierpieć będziecie».
A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe. On to rzekł do gotów: «Na pewno nie będziecie cierpieć! Ale wie bóg, że gdy pójdziecie do piwnicy, otworzą się wam oczy i będziecie mieli więcej możliwości zestawiania ubrań.».
Wtedy goci spostrzegli, że w piwnicy są ubrania zdatne do noszenia, że ich koronka jest rozkoszą dla oczu i że tworzą idealnie zgrane zestawy. Wzięli zatem z wieszaków koszule i spódnice i założyli. A wtedy otworzyły się im oczy i poznali, że koszula ma odcień brązowej czerni, a spódnica niebieskiej czerni.

Od tej pory goci cierpią z powodu ubrań w różnych odcieniach czerni i czczą szatana, bo to on umożliwił im doświadczać tego cierpienia, a cierpienie jest Bardzo Gothyckie.




I'm no exception: it irritates me too, when my blacks don't match. But I've seen a lot of clothes sewn from repurposed fabrics, and they not even once happened to annoy me with their whole wheel of various shades. So I came to the conclusion it's about proportions - big chunks of fabric, like blouses and skirts, look bad next to each other when their shades clash. A tiny scraps give off a feeling of chaos, but this chaos seems planned, because variety of shades emphasizes facture of the garments, which otherwise would be lost in a mass of uniform black.
So this experimental pseudo-victorian capelet came to be. I sewn it on a base of a man's shirt, which I've cut into a triangular shape and put the collar up to make a standing collar. I've mixed the blacks on purpose, and you can easily see the details - and there are a lot of them. As for looking chaotic and loose threads... well, this is something I'd like people to associate with my style.

Nie jestem wyjątkiem: mnie też irytuje, gdy moje czernie do siebie nie pasują. Widziałam jednak całe mnóstwo ubrań szytych ze skrawków innych ubrań, i nie zdarzyło się, aby mnie drażniły swoją całą gamą różnych odcieni. Doszłam więc do wniosku, że to kwestia proporcji - duże płachty materiału, jakimi są bluzki i spódnice, wyglądają źle koło siebie, gdy mają inne odcienie. Drobne skrawki z kolei wprowadzają poczucie chaosu, ale ten chaos sprawia wrażenie zaplanowanego, gdyż mnogość odcieni uwypukla fakturę, która zginęłyby w masie jednolitej czerni.
Stąd ta eksperymentalna pseudo-wiktoriańska narzutka. Była szyta na bazie męskiej koszuli, którą przycięłam w trójkątny kształt, a jej kołnierzyk postawiłam, żeby zrobić stójkę. Celowo przemieszałam w niej różne czernie, i widać każdy detal, których jest tu sporo. A że całość wygląda chaotycznie, a z każdego skrawka sterczą nitki... cóż, to coś, z czym chciałabym aby mój styl był kojarzony.

25 lutego 2017

Mirrors do not lie - reality lies

I like jewellery. I like making jewellery. I like broken things. I like making jewellery out of broken things. I also like mirrors. I did not know if I liked making jewellery out of them, but I wanted to give it a try.
Now I know I don't like it. At least not from broken ones. Glass shards are probably still in some places where I didn't find them, I managed to glue two mirrors to the floor, because the glue poured through cracks (fortunately I knew the trick with nail polish remover being able to dissolve Super Glue BEFORE I got crafty) and probably signed up for a good 98 years of bad luck >D

Lubię biżuterię. Lubię robić biżuterię. Lubię popsute rzeczy. Lubię robić biżuterię z popsutych rzeczy. Lubię też zwierciadełka. Tego, czy lubię robić z nich biżuterię, nie wiedziałam, ale koniecznie chciałam spróbować.
Teraz już wiem, że nie lubię. A przynajmniej nie z zepsutych. Odłamki szkła zapewne nadal są w miejscach, w których ich nie znalazłam, zdołałam przykleić dwa lusterka do podłogi, gdyż klej przeleciał przez spękania (jak dobrze, że znałam trik ze zmywaczem do paznokci rozpuszczającym Super Glue ZANIM się za to zabrałam) i pewnie stanęłam w kolejce po solidne 98 lat pecha >D



It was an old idea, heavily inspired by this necklace by Ashley Gilreath. I don't treasure my ancestors and I wouldn't want to commemorate them, but mirrors - broken ones - and golden hue of the whole thing have their own symbolic value for me. I guess. I've been looking for illegal mirrors for several years, and I've found them at last! I've unstitched them from an Indian choli blouse, of the type belonging to a Banjara tribe (a bit heretic move from me, I know, but a) it didn't fit me, b) it had a lot of details I saw a different use for. Not to mention the colours.). Thanks to this the mirrors were already a bit worn out, which was exactly what I wanted, but they were also very cheaply made, what I discovered while breaking them, as the glass was easily separating from the silver layer... (and that's the story of how I glued it to the floor). The frames were the only thing I had to buy purposely for this project, all the rest was repurposed from old stuff.

To dawny pomysł, inspirowany mocno tą kolią od Ashley Gilreath. Przodków swoich nie cenię i nie chciałabym ich upamiętniać, ale lusterka, do tego popękane, oraz złota kolorystyka całości, mają w moich oczach swój wymiar symboliczny. Jakiś. Na znalezienie nielegalnych zwierciadełek czaiłam się kilka lat, ale w końcu się udało! Odprułam je w końcu od indyjskiej bluzeczki choli, której wzornictwo sugerowało, że pochodzi z plemienia Bandżara (trochę zbrodnia, wiem, ale a) nie pasowała na mnie, b) miała w sobie sporo elementów, które mogłam wykorzystać w inny sposób. Nie wspominając o kolorach.). Dzięki temu były już trochę znoszone, co bardzo mi odpowiadało, ale były też kiepsko wykonane, co wyszło na jaw przy tłuczeniu ich, gdyż szkło z lubością oddzielało się od srebrnej warstwy... (i tak właśnie przykleiłam je do podłogi). Ramki na lusterka były jedyną rzeczą, którą musiałam specjalnie kupić do tego projektu, cała reszta była zdobyczna i odzyskana ze staroci.

18 lutego 2017

Polish 80s music: Where Post-Punk Was Mainstream

I find it a bit funny that it is me who shares Polish music, because I used to hate it for years. That's because either the lyrics irritated me (even the intelligent ones - I dislike poetry), or the fact our biggest hits were all rock music, and I've started to enjoy rock really late. Paradoxically, it was oldschool goth which helped me to see value of our old music, as it gave me love to this distinctive bass line and guitar riffs. Later two gothy Polish albums taught me three things: that our widely known and loved rock classics are all perfect post-punk, that with such ice-cold melodies the lyrics can appeal to me - and that we have nothing to be ashamed of when it comes to 80s music. I've heard once Eastern European rock differs a lot from Western - care to give it a try?

Bawi mnie trochę to, że akurat ja udostępniam naszą muzykę, ponieważ przez długie lata nienawidziłam polskiej twórczości. Bo albo teksty mnie drażniły (nawet te inteligentne - nie lubię poezji), albo rockowa stylistyka klasyki, a mi rock zaczął się podobać niebywale późno. Paradoksalnie w odkryciu wartości naszej starej muzyki pomogło mi wsiąkniecie w oldschoolowy gotyk, bo z niego wyciągnęłam zamiłowanie do tego charakterystycznego brzmienia basu i gitary. Potem dwie okołogotyckie polskie płyty uświadomiły mi trzy rzeczy: że nasza rockowa klasyka to perfekcyjny post-punk, że w otoczce tak lodowatych melodii teksty potrafią mi się podobać - i że pod względem utworów z lat 80 nie mamy się czego wstydzić.
Nie będzie w tych wpisach dużo tekstu, a przynajmniej nie po polsku, bo nie widzę sensu w pisaniu o czymś, co wszyscy doskonale znacie, rozumiecie, a być może też lubicie. Przy tworzeniu tej kompilacji podpierałam się trochę się Trójkowym Polskim Topem Wszech Czasów, ale dobierałam wszystko pod kątem interesujących melodii.


Unfortunately, it's impossible to speak about Polish music of the 80s without political background, so allow me to write a little about it. Modern history is way outside my interests, though, so it will be quick.
After the World War II Poland became a part of the Eastern Bloc, which meant all ties to the world outside the Iron Curtain were cut. Communism was a fine mess on its own, but it seems like during the 80s everything was especially strained and waiting to erupt. An introduction of a martial law and military dictatorship with curfew hours for 1,5 year. An increasing number of strikes and their brutal pacification. Food rationing and economical crisis. A first rock festival, where punk rock have emerged, which the government tried to control at all costs, but couldn't.
Because of all of this a bigger part of Polish rock music of this decade is very involved politically. The government, however, had a means to halt it: the censorship of information and art before anything was published. Those, who wouldn't conform, couldn't publish their albums and played their anti-establishment songs only on gigs. Other artists wrote highly metaphorised lyrics. But, basically, yes - if it's not about love, then it's about politics. Sometimes it's both about love and politics in the same words. And everything is post-punk. And everyone knows these songs. They often can be heard on the radio to this day. I've done this compilation with a slight help of Polish Best Of All Times playlist by our most worthwhile radio station, but my main criterion was an interesting melody.



Republika - Biała flaga (White flag)

Republika is our legendary band. The song above is their best known, a true cult classic from the top three of the aforementioned playlist. If you were to listen to only one song from this entry or from the whole series I've planned - please let it be this one. It has a sick piano solo instead of guitar one and I've always loved the singer's clear articulation of nasal vowels - nobody in Poland speaks like this, it's linguistic hypercorrection, but I find it lovely as it emphasizes the weird sounds our language has.
Lyrics: It's about losing friends from the days of youth, friends who shared rebellious views with the singer - and then seeing them once again after many years, only to discover they 'with white flags' have surrendered to the system. But it's very metaphorical. The singer was in opinion of many (including me) a best lyricist we ever had. Polish music lost a lot with his untimely death...




Maanam - Boskie Buenos (Divine Buenos)

It is said a first performance of this song on festival stage started the rock revolution in Poland. Big deal, you know? Maanam was a debuting band back then and quickly became a superstar with lots of well known hits. I love the singer's killer Siouxsie-like voice, it's definitely one of my favourite local bands, although I prefer their later, less punky and more atmospheric, style (which I'll share during the series, worry not).
Lyrics: Mainly silly, it's a fictional interview given by a pretentious celebrity with equally pretentious Latin-sounding nickname to a nosy and narrow-minded journalist. Singing about champagne and travelling all over Europe and to Buenos Aires in 80s Poland, oh my.



Kult - Polska (Poland)

It takes a bit of audacity to call your band 'Cult' and then write a song which becomes a cult classic and ends up in the top three. Remember what I wrote at the beginning about the censorship banning songs, so they could be played only on gigs? Well, say hello to Kult. No metaphors, just merciless satire, both in 80s and later in the 90s, where the lyrics became especially caustic and vulgar. Because of this I used to be prejudiced towards this band, but this song made me reconsider. Just listen to this dark bassline and insane weeping guitar riff (and a saxophone solo, if you're into it) - and try to tell me Polish post-punk can't compete with Western, I dare you.
Lyrics: I LOVE THEM. They deal with Polish mentality of hypocrisy and mediocrity, and how it's tied to Poland being a nasty place both when it comes to people and the way cities look. 'Have you ever been at our train station at night? It's so dirty and ugly your eyeballs explode.' Funny - I've heard this song for the first time sometime after 2000 and I didn't know it was old. The lyrics were painfully actual, despite the song being at least 13 years old. 17 years later and the only difference is that eyeballs don't explode anymore from looking at the train stations...



Lady Pank - Mniej niż zero (Less than zero)

Like the band's name could suggest - it sounds a bit punkish. Still a great hit, though I was surprised to find it on a way lower position on the playlist than the song below, the more you know, and one of the most popular bands of the 80s. I don't know what sorcery prevented this song from being censored to hell and back, because it's obvious what it's about and many other innocent songs fell victim to bureaucratic paranoia. Also - hypercorrectness and clear articulation, my!
Lyrics: It doesn't matter if you're educated, have the means and will to do something, because there are some who will weigh your value and find you worth less than nothing. And now I ask - is it about the government worth nothing for the people, or the people for the government? Either way, I have no idea how it escaped the censorship, but was a good decision to make.



Aya RL - Skóra (Leather jacket)

One hit wonder, but an important one, considered by many to be a hymn of that generation's youth. I myself dislike it, because the singer's feeble boy voice irritates the hell out of me (while doing research for this entry I've discovered who this singer is and it turned out I know him from a different band from the 90s, where he had a definitely aggressive voice >D). Even the band itself disliked this song. It has nice synthesizers and guitar, though.
Lyrics: Intolerance towards subculture youth. 'Look, baby, 'tis the civilized world' - says a boy in a leather jacket to his girlfriend as passers-by look at them with hate, elbow them and finally spit the girl in her face. The boy snaps and breaks the nose of the attacker - and suddenly it's all his fault, he's the aggresive delinquent, because he dared to look differently. And now the singer is a populist right-wing politician. Talk about changing views.

11 lutego 2017

Flapper's winter

Turbans are lovely and make a good cover for the ears when the wind is blowing, and you know my fondness for them, but sometimes they get problematic. Like when I have to leave the house really quick, and the Universe decides that no, it won't let me to wrap it neatly at this moment. Or there is no mirror present. Or it gets too cold to cover head with just a scarf. I needed something that is fast to dress in and warm - and nice to my eyes, which excluded like 97% of existing headwear. Yes, a fixed turban is a good idea and it is in my handmade plans, but as for now imagining a way to sew it with invisible seams and making it sturdy at the same time beats me >D People do it somehow, anyway, so it has to be possible.
But there is another type of winter headwear which I like a lot and it also suits my face shape. It accidentally comes from one of the decades when turbans were all the rage in Western fashion. I'm talking about an 20s style cloche hat. I had one of these for many years, but despite its cute shape I wasn't too enthusiastic about its dull wine colour. It had to be altered.

Turbany są piękne i słodko grzeją w uszka, gdy hula wiatr, i znacie moją miłość do nich, ale czasem są problematyczne. Zwłaszcza gdy potrzebuję wyjść z domu w trybie natychmiastowym, a tu Wszechświat się upiera, że nie, że właśnie teraz nie pozwoli mi go ładnie zawiązać. Albo gdy na podorędziu nie ma lustra. Albo gdy jest - o zgrozo - za zimno na ogrzewanie głowy samym szalikiem. Potrzebowałam czegoś, co da się założyć na głowę szybko, jest ciepłe - a przy tym mi się podoba, co odsiało jakieś 97% istniejących nakryć na czerep. Tak, zszyty na stałe turban to dobra sprawa i istniejąca w moich planach rękodzielniczych, ale na razie fizyka pod tytułem "jak to przyszyć, żeby nie było widać szwów i przy tym się nie rozleciało" mnie przerasta >D Ludzie jednak jakoś to robią, więc musi się dać.
Jest wszakże jeszcze jeden typ nakrycia głowy używany w tworzeniu czapek na zimę, który bardzo mi się podoba i też pasuje mi do kształtu twarzy. Przypadkiem też pochodzi z jednej z tych dekad, kiedy w modzie zachodniej popularne były turbany. To kapelusz w stylu lat 20. Byłam też od lat w posiadaniu takowego, ale mimo uroczego kształtu nie pałałam entuzjazmem do jego zgaszonego bordowego koloru. Poszedł tedy do przeróbki.
black 20s cloche flapper hat czarny kapelusz lata 20 gothic hat kapelusz gotycki dark mori winter hat
Front and left side. Differences in shape are caused by perspective and sitting it differently.
Right side and back.

The base was a simple felt hat with this characteristic bell shape - modern one, of course. It was in a good condition and I didn't feel like getting rid of it just because its colour weren't to my taste anymore. Since I've found good inspirations and I firmly believe everything that can be unpicked and sewn together once again can be altered - the wine-coloured thing went under the machine to acquire a new life. Now it's black like it should be, full of unraveling layers which I love so much. The star of this new design is chiffon bit with scalloped edge and heavy beading, it's the essence of flapper fashion. The net detail, associated with this era, but not worn outside the stage, lace bit with almost art-deco design, a flower detail on the ear with longer part - all of this goes well with the Roaring Twenties aesthetics. And now the turbans got a bit forgotten >D

Bazą był prosty filcowy kapelusik o tym charakterystycznym kształcie dzwonka, współczesny rzecz jasna. Był w dobrym stanie i nie chciałam się go pozbywać tylko dlatego, że jego kolor przestał mi odpowiadać. Ponieważ rzuciły mi się w oczy dobre inspiracje i wychodzę z założenia, że przerobić da się wszystko, co da się rozpruć i zszyć na nowo - bordowy twór trafił pod maszynę, by dostać nowe życie. Teraz jest czarny jak należy, pełen podartych warstw, które tak bardzo kocham. Główną rolę gra gęsto obszyty koralikami szyfon z falistym rąbkiem, to kwintesencja mody flapperskiej. Siateczka kojarzona z tą epoką, choć nie noszona poza sceną, koronka o nieco art-deco deseniu, ozdoba na uchu z przedłużonym elementem - to też może pasować do estetyki Ryczących Dwudziestek. I teraz to turbany poszły w kąt >D

29 stycznia 2017

Finis Cretae

My stay on Crete has come to an end. And I don't miss it. Don't get me wrong - it's a lovely island with a gentle weather and friendly people, which I could recommend to everybody with extra money to spend. But such languorous places are fine for a short amount of time with intense sightseeing, not for living there longer.
Although I'm happy that thanks to Erasmus programme I could visit places unattainable for me otherwise, I'm also highly dissatisfied with academic part of this trip (but the library contents were fantastic). And very tired with social difficulties produced by everyday life in a foreign country and learning at a new place. I've hoped some of my social fears will heal thanks to this stay, yet it seems they're worse than ever. That's not how it was supposed to look like.

Mój pobyt na Krecie dobiegł końca. I nie tęsknię. Nie zrozumcie mnie źle - to urokliwa wyspa o przyjaznej aurze tak pogodowej, jak i ludzkiej, które mogłabym polecić każdemu z nadprogramowym pieniądzem na przetracenie. Ale tego typu leniwe miejsca są dobre na krótki pobyt połączony z intensywnym zwiedzaniem, nie na dłuższe mieszkanie.
Choć jestem szczęśliwa, że dzięki Erasmusowi mogłam zobaczyć zakątki, których w innym przypadku nigdy nie byłoby mi dane odwiedzić, to jestem mocno rozczarowana stroną naukową tego wyjazdu (choć zasoby biblioteki były fantastyczne). I bardzo zmęczona trudnościami społecznymi, jakie wygenerowało codzienne życie w obcym kraju i nauka w nowym miejscu. Miałam nadzieję na polepienie pewnych niedostatków mojego charakteru na tle lęków społecznych, a jest ze mną chyba gorzej niż kiedykolwiek. Nie tak to miało wyglądać.


But, the peaceful monastery of Arkadi, tiny Chromonastiri and Gallos villages, majestic Knossos, golden Minoan cemetery of Armenoi, a e s t h e t i c evening Chania, military museum with pink walls and tanks, leg-killing trips outside the town, monumental walls of Fortezza, dense labyrinth of narrow streets with ruined houses, stocky palm trees at the seaside, drinking under the lighthouse - and my first and last experience with Rethymno: the closeness to the Sea reeking of fish and seaweed - these I will hold dear in my heart. I will remember dearly even Mordor-like long and hot walk to a lighthouse in Chania, snow-covered mountain tops and ugly Heraklion.

Ale tchnący spokojem klasztor Arkadi, maleńkie wioski Chromonastiri i Gallos, majestatyczne Knossos, złociste minojskie cmentarzysko w Armenoi, e s t e t y k ę wieczornej Chanii, różowe muzeum wojskowe z czołgami, urywające całkiem dosłownie nogi z dupy wycieczki na górzyste zadupia, monumentalne mury Fortezzy, gęstą plątaninę ciasnych uliczek z odrapanymi budynkami, korpulentne palmy na wybrzeżu, picie na latarni morskiej - i moje pierwsze i ostatnie doświadczenie z Rethymno, czyli bliskość cuchnącego rybą i glonem Morza - będę trzymać ciepło w serduszku. Będę w nim trzymać nawet długą i gorącą jak do Mordoru drogę na latarnię morską w Chanii, ośnieżone szczyty gór i brzydki Heraklion.



Velvet dress - thrift store (Betty Barclay) aksamitna sukienka vintage
Body chain - Stradivarius aksamitna sukienka w stylu retro princeska
Studded belt - thrift store pasek ćwiekowany z ćwiekami gotycki
Metal belt - thrift store gypsy turkish belt
Pomegranate earrings - repurposed keychains from Rethymno kolczyki granaty srebrne
Fake septum - Lokaah gotycka stylizacja w stylu goth gothic
Nose chain - anklet from Chania jak ubrać się w stylu gotyckim
Afghan bracelets - Allegro how to dress goth
Studded bracelets - Lokaah aksamitna gotycka sukienka
Silver bangles - H&M sukienka Wednesday Addams
Net gloves - Klimatyczne siateczkowe mitenki wiązane z siateczki
Lace shawl - thrift store koronkowa chusta z frędzlami ludowa
Laced boots - H&M sznurowane kozaki do kolan wiązane


In this last entry from Crete I'd like to show you my favourite snaps of places which didn't get to have an entry of their own, despite being more or less breathtaking. First - Gallos village!

W tej ostatniej notce z Krety chciałam pokazać moje ulubione ujęcia z miejsc, które nie doczekały się swojego własnego wpisu, mimo mojego mniejszego lub większego zachwytu. Pierwsze - wieś Gallos!




...road from Gallos to Armenoi...

...droga z Gallos do Armenoi...



...and Armenoi necropolis. It's a Late Minoan cemetery from 1500 BCE, situated on a hill's gentle slope, overgrown with twisted oak trees. The vaults aren't imposing - they are tiny, walls are bare, and all found items (with interesting Minoan coffins, called larnaxes, among them) are in museums - but one can go inside. And could I say 'no' to going into the crypt? >D

...i nekropolia w Armenoi. To późnominojskie cmentarzysko z 1500 p.n.e., położone na łagodnym zboczu wzgórza, porośnięte powykręcanymi dębami. Grobowce nie są imponujące - są niewielkie, ich ściany są gołe, a wszystkie artefakty (łącznie z ciekawymi minojskimi trumnami, zwanymi larnaksami) stoją w muzeach - ale można do nich wchodzić. A czy mogłabym się oprzeć wejściu do krypty? >D



Villa Clodio in Chromonastiri. At first it used to be Venetian summer residence, then house of an Ottoman dignitary, now - a military museum. Pink one >D

Villa Clodio w Chromonastiri. Początkowo wenecka rezydencja letnia, potem siedziba osmańskiego dygnitarza, ostatecznie - muzeum militarne. Różowe >D


Chromonastiri village itself, with tiny graveyard in the mountains.

Sama wieś Chromonastiri, z maleńkim górskim cmentarzykiem.




Heraklion trying to convince you it's pretty, or at least of intriguing kind of beauty...

Heraklion próbujący przekonać was, że jest ładny, a przynajmniej intrygującej urody...



...and the true face of Heraklion.

...i Heraklionu oblicze prawdziwe.


Enjoy pollution! >D



I wear this necklace in every possible way except for a proper(?) normal one.

Noszę ten naszyjnik w każdy możliwy sposób poza właściwym(?) normalnym.