21 lutego 2018

Winter? More like FAILter

Snow is unheard of this winter in Wroclaw. I saw snow on photos of friends in other cities, but Polish pole of heat (one of them, at least) offered only 5-minutes long poor excuses of snowfalls, during which snow was melting immediately. Such wild snowfall appeared even on two of today's photos - it's literally all of it I saw this winter. I'm not really complaining - I hate this season. But without the white fluff it's even more hateful due to world's gray ugliness.
But climate is a funny thing. I've been checking various USAn or Canadian stuff lately because of reasons - and I've discovered Poland is more or less on the same latitude as southern part of Hudson's Bay in Canada. That's the part of Canada where not many people live due to cold, am I right? And here? Temperatures hardly reaching below zero on the Celsius scale and not even a millimeter of snow >D (ok, I know climate is caused by more things than just latitude, but you know - that's quite an extreme difference. Also, no polar bears in Poland.) That USA, never satisfied - stole whole ration of snow for this winter and went as far as to spend it even on the warmer states, only to make sure nobody else would have it >D Jokes aside, but the last time I saw real snow was in 2013. On April Fools' Day. Wonderful fucking prank, Mother Nature... (but I love you anyway <3 Even if you're quite a whore <3)

Nie ma śniegu tej zimy we Wrocławiu. Na zdjęciach znajomych z innych miast widywałam jakieś śniegi, ale polski biegun ciepła (jeden z, przynajmniej) oferował tylko pięciominutowe opady, które natychmiast topniały. Jeden z takich opadów załapał się nawet na dwa z dzisiejszych zdjęć - oto cały śnieg, jaki widziałam tej zimy. W sumie nie narzekam - nie znoszę tej pory roku. Ale bez białego puchu jest jeszcze nieznośniejsza przez burą brzydotę świata.
Ale klimat to zabawna sprawa. Otóż zerkam sobie ostatnimi czasy na różne usańskie bądź kanadyjskie kwestie, ponieważ powody. Odkryłam w trakcie tego zerkania, że Polska leży z grubsza na tej samej szerokości geograficznej co południowa część Zatoki Hudsona w Kanadzie. To już te tereny Kanady, gdzie z powodu zimna żyje niewielu ludzi. A tu? Temperatury, które z rzadka spadały poniżej zera i ani milimetra śniegu >D (jasne wiem, że klimat nie jest kwestią samej tylko szerokości geograficznej, ale wiecie - to dość ekstremalna różnica. Na naszym równoleżniku Kanada ma niedźwiedzie polarne.) Ach to USA, nigdy nienasycone - ukradło cały przydział śniegu na tę zimę i rzuciło nim po swoich nawet co cieplejszych stanach, byleby tylko nikt inny nie dostał >D Śmieszki śmieszkami, ale ostatni raz widziałam porządny śnieg w 2013 roku. W Prima Aprilis. Super żart ku*wo... (nie, nie cisnę po Matce Naturze <3 Absolutnie nie <3 Chociaż faktem jest, że trochę się kurwi.)

Return of the temple rings! Under the last entry there was some salt how they are not Slavic - my bad, I should have provided some evidence. Here you are: museum headGreat Moraviansimilar, but Polishlots of museum artifacts. Note the crescent moon shape I've mentioned before - they look so oriental... That's why for my temple rings I use oriental earrings. After all, I'm not a historical reenactor, nor I aspire to be.

I powtórka z kabłączków! Pod ostatnią notką było trochę zagranicznego bólu dupy, że to nie słowiańskie - no tak, zapomniałam dać dowody. Ale mogę tutaj: muzealna głowaWielkomorawskiepodobne, ale polskiedużo muzealnych znalezisk. Zwróćcie uwagę na półksiężycowaty kształt, o którym wtedy wspomniałam - one wyglądają tak orientalnie... Dlatego też używam do moich kabłączków orientalnych kolczyków. Jakby nie było, nie jestem rekonstruktorką i nie chciałabym nawet.

Poncho with fringe - thrift store
Shirt with lace details - thrift store
Chiffon dress - thrift store
Skirt with knitted and chiffon layers - thrift store
Velvet and chiffon skirt with lace - thrift store
Temple rings - earrings from Lokaah
Headband - H&M choker
Black and gold bracelets - Allegro
Slave bracelet - Lokaah
Fur muff - thrift store
Cloche hat - handmade
Coat - Mohito
Boots - H&M

9 lutego 2018

Slavic witch

I make no secret from the fact that Polish culture - or generally Slavic - doesn't interest me despite me being a Slav and living in Poland. Hard to tell what causes it, other than personal preferences which make every person feel sympathy towards one thing and ditch another, without any reasonable cause. Maybe it's about the fact that European folklore fell out of Europe's consciousness and is seen as backwards, primitive and embarrassing - seeing it in positive light demands a certain amount of will which I've never felt the need to find in myself. Maybe it's about the fact that I, with my dark hair, eyes and lack of cheekbones, could never feel connected to an image of a typical Slavic beauty with her rosy cheeks, hair like rye and eyes like sky in August. Whatever lies at the base - it's simply not my kind of thing. But with age I started to find at least some tiny details for myself to like in Slavic culture. One of them are temple rings.

Nie robię żadnej tajemnicy z tego, że polska kultura - czy też ogólnie słowiańska - do mnie nie przemawia. Trudno mi powiedzieć, co za tym stoi poza osobistymi preferencjami, które każdemu człowiekowi każą pałać do czegoś sympatią, a coś innego odrzucać, bez żadnego racjonalnego poparcia. Może to kwestia tego, że europejski folklor jest wykorzeniony z europejskiej świadomości, uważany za wsteczny, prymitywny i żenująco przaśny - wyjście poza schemat takiego myślenia wymaga pewnej siły, której znajdować w sobie nie miałam potrzeby. Może to kwestia tego, że z moimi ciemnymi włosami, oczami i brakiem kości policzkowych nigdy nie potrafiłam czuć się związana z wizerunkiem rumianej kobiety o włosach jak żyto i oczach jak sierpniowe niebo. Cokolwiek nie leżałoby u podstaw - ogólnie nie moje klimaty. Jednak z wiekiem zaczęłam znajdywać w Słowiańszczyźnie przynajmniej jakieś detale dla siebie. Jednym z nich są kabłączki skroniowe.

I get linguistically excited about the Polish name for these (kabłączki. Please don't ask me how to pronounce it. kab-WOANCH-key. Probably.), because no other Slavic language has similar name for them, yet the 'ą' sound means the word is super archaic. Temple rings are earrings sewn onto a headband and worn near the temples of a head instead of in ears. It's the most characteristic part of medieval Slavic women's dress between 7th and 13th centuries. I love them, because I find decorations hanging from both sides of the face incredibly beautiful since childhood, and I appreciate how practical they are - since my ears aren't pierced, while I like to wear things on my head. They were circular or crescent-shaped, the latter being on one hand a traditional shape of Slavic female jewellery, but on the other it looks somewhat oriental. But then again - nobody knows for sure where did Slavic people come from, and one theory says we're nomads from the steppes quite far East...

Lingwistycznie jestem urzeczona brzmieniem tej nazwy i tym, że z racji nosowej głoski musi być bardzo archaiczna - pochodzi prawdopodobnie od rdzenia *lǫk - "wygięcie, łuk", ale mimo tego żaden inny język słowiański nie ma brzmiącej podobnie. Kabłączki to kolczyki przyszyte do opaski w okolicach skroni, zamiast noszone w uszach - najbardziej charakterystyczna cecha stroju średniowiecznych Słowianek od VII do XIII wieku. Kocham je, bo od dziecka uważam ozdoby wiszące po obu stronach twarzy za coś niepospolicie pięknego, a przy okazji doceniam ich praktyczność, jako że nie mam przekłutych uszu, a lubię za to nosić rzeczy na głowie. Miały kształt kół lub półksiężycowaty, co z jednej strony jest tradycyjne dla słowiańskich ozdób kobiecych, a z drugiej natychmiast kojarzy się orientalnie. I choć nie wiadomo z pewnością, skąd przyszliśmy, to jedna z teorii mówi, że jesteśmy nomadami ze wschodnich stepów...

Poncho with fringe - thrift store Височные кольца
Cover-up top with beads - thrift store kabłączki skroniowe
Embroidered dress - thrift store slawische Schläfenringe
Ragged overskirt - gift from a former friend Скроневі кільця
Headpiece - ribbon from H&M choker, central ornament combined from H&M pendant and labrys from Rethymno
Temple rings - both crescent moon earrings from H&M, garnet earrings bought at the seaside
Watch pendant - Reserved (I guess?) Скроневыя кольцы
Book pendant - Lokaah, originally a keychain záušnice
Spoon necklace - handmade slavic temporal rings
Fake septum - Lokaah slavic temple rings
Fingerless gloves - thrift store, altered by me baba yaga fashion outfit
Platform boots - H&M baba jaga

Let me tell you a story about this muff. Being made of velvet and real fur it's one of my best thrift store finds, yet it had a certain flaw - it was stuffed with goose feathers. I have nothing against it in general, but feathers tend to come out through the fabric and smell funky after some years, which was certainly the case with this accessory. Since I had an old pillow lying around, me being me decided to change the muff's stuffing to whatever was in that pillow. After all, taking out a bunch of sad old feathers can't be that difficult, right? Right? WRONG.
Like, we all know geese are dicks. Turns out they are capable of being dicks also after their death. Even water didn't help - everything was feathers. In the end I've changed the stuffing, sure, but it was a goddamn disaster and I still find some surprise feather here and there. Mostly in unexpected places like panties I was about to put on...

Pozwólcie, że opowiem wam historię z tą mufką. Będąc zrobiona z aksamitu i prawdziwego futra jest jednym z moich najlepszych lumpeksowych znalezisk, ale musiała mieć jakieś ale - była wypchana gęsim pierzem. Ogólnie nie mam nic przeciwko temu, ale pióra mają tendencję do wyłażenia i nabierania dziwnego zapaszku po latach, co zdecydowanie miało miejsce w przypadku tego itemu. Jako że miałam pod ręką starą poduszkę, ja będąc mną postanowiłam podmienić wypełnienie mufki na to, co było w poduszce. W końcu wyciągnięcie kilku garści starych smutnych piór nie może być trudne, tak? Tak? NIE.
Ogólnie wiadomo, że gęsi to kutasiarze. Wygląda na to, że są zdolne do bycia kutasiarzami także po swojej śmierci. Nawet woda nie pomogła - wszystko było pierzem. Ostatecznie wymieniłam wypełnienie, a jak, ale to była istna katastrofa i do tej pory znajduję jakieś nieoczekiwane piórko tu i ówdzie. Głównie w zabawnych miejscach typu gacie, które właśnie chcę założyć...

5 stycznia 2018

Disko partizani

This time the compilation of my party looks is much less trashy - it even has two actually good outfits! All because I've been suffering from a drastic shortage of nerd parties last year. This year doesn't look much more promising, either D:

Tym razem kompilacja wiksostrojów znacznie mniej trashowa - ba, nawet dwa solidne ubranka. Wszystko dlatego, że w zeszłym roku miałam dramatyczny niedobór nerdowskich wiks. A ten rok nie zapowiada się lepiej D:

Last days of my stay in Rethymno, where I had no clothes with trashy party potential, so I had to get creative with the poor variety that I had. Less dancing, more warming our butts on the heater, because GODS - it was so damn cold in that flat. I still have nightmares about it.

Ostatnie dni w Rethymno, w którym nie miałam żadnych ubrań z potencjałem na trashowy strój, więc trzeba było się wpinać na wyżyny biedowej kreatywności. Mniej tańca, więcej grzania dupy o grzejnik, bo BOGOWIE - to mieszkanie było lodowate. Nadal mam o nim koszmary.

Because the university had a day off a day after my Black Celebration (and such occasion calls for both black and gold).

Bo uniwersytet ogłosił dzień rektorski nazajutrz po moim Black Celebration (a taka okazja wymaga i czerni, i złota).

I didn't make it to Return to the Batcave Festival this year since I had had different things on my head, but at least I managed to get to the smaller edition. It didn't deserve an entry of it's own, because I can't see shit on these photos, either. But the gigs of Boy Harsher ad Belgrado pwned.

Nie udało mi się w tym roku dotrzeć na trzydniowy Return to the Batcave Festival z powodu innych rzeczy na głowie, ale trafiłam przynajmniej na mniejszą edycję. Nie zasłużyła na osobny wpis, bo ja też gówno widzę na tych zdjęciach. Ale koncerty Boy Harsher i Belgrado pwniły.

An outfit form a cyclical party under an unfortunate Freudian name - FAP. I consider it to be a very weak fap and I don't attend it, but this time I've been invited by a reader of this blog to a Cabaret Grey gig. Gods, gods - I've been 100% sure beforehand a target of a party named Fallen Angels Party won't be a good audience for a post-punk band, but I've never seen an audience THAT wooden. Well, at least I got inside for free somehow, so I'm not the one to complain, but seriously - I haven't had that little fun since a long time.

Stylówka z cyklicznej imprezy noszącej nieszczęśliwie freudowską nazwę FAP, którą uważam za bardzo słaby fap i nie uczęszczam, ale w tym przypadku zostałam zachęcona przez czytelniczkę bloga koncertem Cabaret Grey. Bogowie, bogowie - ja się absolutnie spodziewałam, że target imprezy o nazwie Fallen Angels Party będzie bardzo słabym odbiorcą postpunkowej kapeli, ale TAK drętwej publiki to ja jeszcze nie widziałam. Cóż, przynajmniej jakimś trafem udało mi się wejść za darmo, więc ostatecznie nie narzekam, ale, naprawdę - dawno nie miałam z czegoś tak mało radości.